Ścieżki – wystawa ilustracji Katarzyny Krutak w Galerii Miejskiej na placu Wojska Polskiego

Ścieżki to zaproszenie do podróży w głąb siebie. Do zatrzymania się, poczucia i rozgoszczenia się w sobie. Podróżując ścieżkami poprzez ilustrację, muzykę, baśń, istnieje szansa prześlizgnąć się przez szczelinę pomiędzy świadomością a podświadomością i dotknąć informacji, która być może jest potrzebna na dany moment. Usłyszeć słowo, melodię lub zobaczyć obraz, który przemówi. Ukoi, otuli, wskaże, przypomni, dotknie, poruszy.
Nieprzypadkowo w obrazach pojawia się krajobraz północy – północ jako metafora kierunku do wewnątrz. Północ może kojarzyć się depresyjnie lub magicznie. Wszystko zależy od punktu widzenia… ale można zapytać: czy może zależeć od wewnętrznego połączenia z samym sobą?
Północ inspiruje surowością, przestrzenią i pustką, w której nie ma rozpraszaczy ani nadinterpretacji. Sprowadza do prostoty życia, któremu nie potrzeba dodatków. Cicha jak Satsang. Jednocześnie przypominająca o respekcie wobec mocy przyrody, o respekcie wobec mocy życia i śmierci.
Jest przypomnieniem o kruchości i skończoności ludzkiej – i jednocześnie o mocy ludzkiej, płynącej z połączenia z Ziemią, samym sobą, ludźmi oraz innymi istotami.
Katarzyna Krutak
Malarka, ilustratorka, tatuażystka, kobieta, przewodniczka w pracy z oddechem.
Pisze teksty, które są refleksją nad tym, co wspólne nam wszystkim – doświadczaniem człowieczeństwa i drogą do siebie.
Od dziecka obcuje ze sztuką, która towarzyszy jej zarówno we wzlotach, jak i upadkach.
Inspiracją do jej twórczości jest życie oraz podróże – fizyczne, w kontakcie z drugim człowiekiem, i te w głąb siebie.
Motywy przyrody, Ziemi i jej cykliczności, przedstawienia kobiet i zwierząt są tym, co przenika do jej twórczości jako język metaforyczny, mający prowadzić odbiorców do świata wewnętrznego.
Jej sztuka przypomina – zarówno innym, jak i jej samej – o wrażliwości, obecności i połączeniu.
Opowiada o celebracji stanu naturalnego i godzeniu się z życiem, czyli z samym sobą.
Jej intencją jest tworzenie obrazów wolnych od jednej słusznej interpretacji. Dlatego pozostają one otwarte, często bez tytułu – tak, by odbiorca mógł sam nawiązać kontakt z dziełem, bez konieczności zastanawiania się, „co artysta miał na myśli”.
